Jutro 6 grudzień i myślę, ze każdemu ta data
kojarzy się ciepło, z człowiekiem w czerwonej czapce i z czerwonym nosem od
zimna, z białą brodą oraz szerokim uśmiechem i oczywiście z workiem prezentów.
Uwielbiamy
obdarowywać w tym dniu oraz otrzymywać prezenty i z dreszczykiem emocji
rozpakowywać pięknie zapakowane rzeczy.
Do mnie w tym
roku Mikołaj zawitał nieco wcześniej, z czego bardzo się cieszę.
Prezent
zapakowany był w małą papierową reklamówkę Sephory ozdobioną elegancką biało -
czarną wstążeczką. Prostota i elegancja. Po rozwiązaniu wstążeczki
moim oczom zobaczyłam czarne pudełeczko z napisem Chanel i okazuje się, ze prezentem jest jedno z największych moich kosmetycznych
marzeń, czyli baza brązująca pod makijaż
Chanel. Mikołajowi dziękuję za
pośrednictwem mojego męża, bo coś czuję, że się mocno przyjaźnią tego roku.
Na zakończenie
chciałabym wam pokazać Kitę, która poszła dzisiaj wcześnie spać jakby z
nadzieją, że grasuje białobrody.
Ciekawa jestem
waszych prezentów.
Jaki pędzel mi
polecacie do tej bazy brązującej z Chanel?




