Jak już wiecie od półtora tygodnia
walczę z wirusem, jak się okazuje nie z jednym. Oprócz grypy wirus HSV powodujący opryszczkę wybudował
przytulny domek na moich ustach i ani myśli się wyprowadzić. Na szczęście mam
sprawdzony sposób aby eksmitować niechcianego gościa.
Moja metoda to systematyczne stosowanie
3 produktów: plasterków na opryszczkę, spirytusu/wódki (coś do odkażania) i
balsamu do ust. Oprócz tego można przyjmować cynk i wit. C, gdyż wtedy
osłabiamy wirusa.
Plasterki na opryszczkę można kupić w wielu wariantach, ja proponuję wariant
podstawowy, bo ma najlepsze działanie (przynajmniej u mnie). Wcześniej
stosowałam różne kremy na opryszczkę ale nic nie przynosiło takich efektów jak
plasterki. Dzięki plasterkom bąbel się nie powiększa, nie swędzi, nie boli, nie
tworzy się strup i mało kto zauważa, że w ogóle mamy opryszczkę. Za cenę około 30 złotych dostaniemy opakowanie, w którym
znajduje się 15 plasterków. Opakowanie
zaopatrzone jest dodatkowo w lusterko,
które zabezpieczone jest niebieską folią, a zatem świetnie sprawdzi się również
w podróży i tam gdzie nie mamy dostępu do lusterka, a chcemy zmienić plasterek.
Pasterki niestety nie należą do najtańszych produktów. Inne tańsze preparaty
ale w miarę dobre, po które również zdarza mi się sięgać to Sonol (płyn, cena około 6 zł.) i Herpex (maść, cena około 8 zł.).
W przypadku pojawienia się opryszczki
w pierwszej kolejności przemywam całe usta preparatem do oczyszczania skóry/wódką/spirytusem
i jak tylko przeschnie naklejam plasterek, a odsłoniętą skórę ust delikatnie pokrywam
pomadką ochronną/balsamem do ust. O sprawdzonych produktach do ust, mogliście
przeczytać w innym poście.
Ostatnio odkryłam balsam do ust Blistex, który zdecydowanie najlepiej działa na usta podczas opryszczki. Balsam jest w postaci średnio ciężkiego kremu, który momentalnie wnika w skórę, nawilżając ją i regenerując. Na skórze czuć jest delikatny film, który oczywiście w niczym nie przeszkadza. Jest to jedyny balsam, który nie znika z ust podczas jedzenia czy picia. Ponadto jest bardzo wydajny i wystarczy smarować usta 2 - 3 razy dziennie aby były one nawilżone. Niestety w aptece koszt takiego balsamu to 19 złotych za 6 ml.
Ostatnio odkryłam balsam do ust Blistex, który zdecydowanie najlepiej działa na usta podczas opryszczki. Balsam jest w postaci średnio ciężkiego kremu, który momentalnie wnika w skórę, nawilżając ją i regenerując. Na skórze czuć jest delikatny film, który oczywiście w niczym nie przeszkadza. Jest to jedyny balsam, który nie znika z ust podczas jedzenia czy picia. Ponadto jest bardzo wydajny i wystarczy smarować usta 2 - 3 razy dziennie aby były one nawilżone. Niestety w aptece koszt takiego balsamu to 19 złotych za 6 ml.
Oczywiście podczas fotografowania
produktów do posta czujne oko Kity wypatrzyło mały drobiazg, którym okazał się
być balsam do ust Blistex. Po szczegółowym zapoznaniu się z produktem porwała
balsam tak szybko, że nie udało mi się ująć tego na zdjęciach.
Chciałabym wam również pokazać i
polecić krem NIVEA Baby – Kojący krem
przeciw odparzeniom, który bardzo pomógł mojej skórze na nosie, wysuszonej
przez tygodniowy nieustanny katar. Ja posiadam próbkę tego kremu. Nie wiem jak
radzi sobie z poparzeniami ale świetnie
nawilża, natłuszcza i przynosi ulgę skórze, ma dobry skład i piękny zapach produktów
Nivea, który bardzo lubię. Produkt to dość ciężki krem, ale nie tak tłusty
jak podstawowa wersja kremu Nivea.
Jednym z moich ulubionych napojów
podczas przeziębienia/gryp jest gorąca
czekolada. Nie wiem dlaczego ale lubię ją jedynie gdy jestem chora.
Podczas robienia czekolady Kita oczywiście przypomniała mi jak bardzo lubi mleko.
Podczas robienia czekolady Kita oczywiście przypomniała mi jak bardzo lubi mleko.
Jakich preparatów stosujecie na opryszczkę? Czy
macie ulubiony napój podczas choroby?









