Google+ Facebook Pinterest
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Sushi. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Sushi. Pokaż wszystkie posty

21 lis 2013

Witajcie:)
Dzisiaj króciutko i bardzo smacznie:P
Wczoraj miałam przyjemność być z moją Mamcią w japońskiej restauracji. Oczywiście nie muszę mówić co jadłyśmy:P Ale od początku ..... :P

Sushi najczęściej wykonuję w domu ze względu na finanse ale również fakt, iż do tej pory żadne restauracyjne sushi nie powaliło mnie w jakiś specjalny sposób na kolana. Aż tu pewnego razu na grouponie pojawiła się oferta romantycznej kolacji w japońskiej restauracji w towarzystwie suszarniowych :P

Kupon kosztował 57,99 i obejmował 24 kawałki różnego rodzaju sushi, deser (x2) oraz do wyboru zieloną herbatę lub wino japońskie śliwkowe oczywiście również razy 2. Kupon natychmiast zakupiłam, i wybrałam się z Mamcią na romantyczną kolację:P 
Przybyłyśmy na miejsce o wyznaczonym czasie i zasiadłyśmy przy barze. Normalnie wybrałybyśmy miejsca przy stoliku ale bar miał swoje uroki:) Po pierwsze było za nią dwóch Panów :P, po drugie można było popatrzeć jak powstają małe ryżowe cudeńka no a po przecie widok rzeczki z płynącymi łódeczkami. 


Niestety nie udało mi się zrobić zdjęcia sushi bo bardzo szybko zniknęło z naszych talerzy. 
Za to zrobiłam zdjęcie deseru - banan w panierce na ciepło z sezamem polany chyba syropem klonowym. Pychota!!!!


Całość rewelacja, od obsługi, przez smak po wygląd zarówno jedzenia jak i całej restauracji. Po wyjściu z restauracji każda z nas zakupiła butelkę śliwkowego wina japońskiego, które miałyśmy trzymać i popijać przy domowym sushi. Po powrocie uraczyłam nim męża i wstyd się przyznać ale wina już ni ma i trza kupić nówkę:P

Oczywiście zakupiłyśmy we dwie kolejną "romantyczną" kolację w suszarni:):) i już się nie możemy doczekać.

Kochani jeżeli mieszkacie w Lublinie to polecam wam Takami sushi bo pyszniejszego sushi to ja nie jadłam. 
Dodatkowo widziałam, że ich oferta na grouponie jest nadal aktualna (klik). 

Buziole :*:*:*
Joanna

22 paź 2013

Jeśli czytacie moje posty od jakiegoś czasu to wiecie, że sushi po prostu uwielbiam. Dania kuchni meksykańskiej oraz japońskie sushi często gości na naszym stole. 

Tak naprawdę sushi po raz pierwszy spróbowałam dopiero w tamtym roku i od pierwszego kęsa ciągle mam mało. Niestety w restauracjach jest ono dosyć drogie dlatego postanowiłam spróbować zrobić je sama w domu. Oczywiście nie byłabym sobą jakby nie dodała czegoś od siebie, czego Japończyk zapewne nie dodałby do sushi. 


Jeżeli chciałybyście zacząć samodzielnie robić sushi w domu musicie zakupić podstawowe składniki, czyli:
- ryż do sushi,
- glony nori (zielone płaty),
- bambusową matę,
- sos sojowy
oraz urozmaicić je własnymi dodatkami.

Moje przykładowe dodatki smakowe:
- chrzan wasabi,
- łosoś wędzony, pieczony,
- paluszki surimi,
- świeża papryka zielona, czerwona lub żółta,
- ogórek,
- szczypiorek,
- listki świeżej Bazyli, natki pietruszki,
- sałata,
- avokado,
- ser pleśniowy,
- śmietana,
- ocet ryżowy.

Wykonanie
1 etap – gotowanie ryżu
Ryż gotujemy zgodnie z przepisem na opakowaniu z tym, że ja dodatkowo dolewam ¾ szklanki wody. Ryż dobrze jest ugotować na specjalnej płytce. W sklepie zapłacicie za nią około 3 złotych, a dzięki niej ryż wam się nie przypali. Po ugotowaniu i lekkim ostudzeniu ryżu wlewamy do niego odrobinę octu ryżowego, zamiast niego możemy dolać mieszaninę złożoną z wody (1/3 szklanki) połączonej z cukrem (pół łyżeczki) oraz sokiem z cytryny (kilka kropel).

Etap drugi to rozprowadzenie ryżu na zielonym glonowym płacie. Glony umieście  na macie bambusowej i delikatnie przejedzcie pędzelkiem umoczonym w wodzie zostawiając około 2 cm z jednej strony. Pamiętajcie aby ryż rozprowadzać na matowej (szorstkiej) części płatu. Do tego celu przygotujcie sobie miseczkę letniej wody. Przed każdym nałożeniem i rozprowadzeniem ryżu na glonach zmoczcie delikatnie dłonie, wtedy ryż nie będzie się tak bardzo lepił do waszych rąk, co ułatwi wam rozprowadzanie. Podczas rozprowadzania delikatnie wciskajcie ryż w glon.
Ja zazwyczaj nakładałam i rozprowadzam cały ryż. Wiem wtedy ile mniej więcej wyjdzie mi „rolek” sushi. 




Etap trzeci - dodatki
Wzdłuż jednego boku nakładam mój wymyślony sos (śmietana zmieszana z chrzanem wasabi, proporcje mniej więcej na oko). Wcześniej nakładałam sam chrzan wasabi ale okazało się ono za ostre dla niektórych i dlatego musiałam wymyślić coś łagodniejszego jednak o smaku wasabi.
Następnie układam warzywa oraz łososia tak jak mi podejdą pod rękę, tu kolejność nie jest obowiązkowa. Możemy bawić się kolorami, co bardzo ładnie się prezentuje.





Etap czwarty – zwijanie i krojenie
Tutaj ważnym elementem jest mata bambusowa, dzięki której równo i ciasno zawijam ruloniki. Zwijam od siebie i gdy zostanie mi około 2 cm „nagich” glonów smaruję je pędzelkiem umoczonym w wodzie, dzięki czumu łatwiej się sklei. Możemy od razu przystąpić do krojenia, ja jednak pozostawiam w formie ruloników, a kroje je tuż przed podaniem.
Aby nasze sushi było w miarę równe kroję cały rulonik najpierw na pół, następnie każdą z połówek na pół itd. do uzyskania  zadowalającej szerokości. Pamiętajcie o tym aby nóż przed każdym krojeniem zanurzać w letniej wodzie, co ułatwi krojenie klejącego się ryżu.



I pozostaje nam delektować się własnoręcznie zrobionym sushi:)




Smacznego:)


Buziole :*:*:*
Joanna

7 lut 2013

Posted by Unknown Posted on 18:29 | 13 comments

Sushi

Sushi….. smak, który od pierwszego kęsa pokochało moje podniebienie.


Nie znam się na rodzajach sushi, podobno w prawdziwym powinna znaleźć się surowa ryba, podobno powinno się je jeść pałeczkami z filiżanką zielonej herbaty i odrobiną sake. Nie wiem, być może. Ja robię je po swojemu. Zamiast surowej ryby daje wędzonego łososia lub paluszki surimii, zamiast pałeczek używam narzędzia zwanego potocznie widelcem, ale zawsze jak je jem popijam zieloną najlepiej jaśminową herbatę i nie wyobrażam sobie innego napoju do tej przekąski. Nie wyobrażam sobie również aby zabrakło dodatków, tj. sosu sojowego i wasabi. Potrafię je jeść cały dzień na śniadanie, drugie śniadanie, obiad, deser, kolację. Dziwne, że w nocy się nie budzę i nie podjadam. Gdy poznałam smak Sushi dzięki mojej Mamci (dziękuję Ci bardzo:*) zaskoczona byłam ich dość wysoką ceną. Wtedy nie wiedziałam jeszcze, że ich przyrządzenie jest tak proste. Byłam w kilku knajpkach, gdzie serwowano te pyszne japońskie krążki i uwierzcie mi, te zrobione w domu smakują tak samo. Ich przyrządzenie jest proste, przyjemne, można wykazać się kreatywnością i łączyć za każdym razem inne smaki.



Jeśli będziecie chciały zobaczyć jak najszybciej i najprościej zrobić sushi w domu, dajcie znać a zrobię dodatkowego posta. Powyżej zdjęcia sushi, które po raz pierwszy wykonałam w domu.