Google+ Facebook Pinterest

9 maj 2013


Z cellulitem borykam się od dziecka kiedy byłam jeszcze chuda jak patyczek. Niestety do dzisiaj nie znalazłam złotego środka, który pomógłby mi przegnać na zawsze pomarańczową skórkę i myślę, że nawet takiego środka nie ma. W swoim życiu próbowałam różnych metod jednak najlepszą okazała się metoda kompleksowa złożona z ćwiczeń/biegania, diety bogatej w grejpfruty oraz serum z Tołpy Lifting pośladków.  


Uwaga! 
To jedyny produkt jaki stosowałam, który samodzielnie zwalcza około 20% cellulitu. 


Według sugestii producenta serum odpowiednie jest do skóry wrażliwej z  II i III stopieniem cellulitu. Serum Tołpy (150 ml) w Rosmannie kosztuje około 40 złotych, jeżeli jednak poszukacie produktu w internetowych sklepach to możecie go dostać nawet za 24 złote. Serum ma mentalowy zapach, który na początku aplikacji bardzo mnie drażnił, z czasem się przyzwyczaiłam i nawet polubiłam tę świeżość. 


 Serum zamknięte jest w wygodnej, miękkiej tubce z bardzo dobrym zamknięciem. Sam produkt ma postać brudnego żelu, który jednak nie brudzi skóry ani ubrań. Aplikowane serum wchłania się szybko ale niestety towarzyszy temu uczucie zimna, za czym ja nie przepadam. 



 Producent obiecuje, iż stosowany systematycznie zmniejszy obwód naszych ud o 1 cm, z czym w pełni się zgadzam. Gdy dodatkowo będziemy ćwiczyć/biegać i/lub zastosujemy odpowiednią dietę efekt będzie naprawdę świetny. Ponadto już po tygodniowej aplikacji (raz dziennie) zauważyłam, że moja skóra w obszarze smarowanym jest bardziej nawilżona oraz jędrna. 



Minusami tego preparatu jak i innych preparatów to systematyczność podczas aplikacji oraz pojawianie się na nowo pomarańczowej skóry po odstawieniu preparatów. Mimo wszystko do preparatu zdecydowanie powrócę przy jednoczesnym szukaniu i testowaniu innych produktów ratujących skórę z cellulitu.

Z czystym sumieniem polecam wam ten specyfik. Jeżeli borykacie się z uciążliwą skórką pomarańczową stosujcie systematycznie, a nie będziecie żałowali ani jednej złotówki wydanej na ten produkt.



PODSUMOWANIE
ZALETY:
- szybka wchłanialność,
- ujędrnia,
- nawilża,
- mniejsza skórka pomarańczowa,
- nie uczula (produkt faktycznie przeznaczony do skóry wrażliwej)
WADY:
- uczucie chłodu,
- efekty stopniowo znikają po około miesiącu po odstawieniu produktu

OCENA:         
OPAKOWANIE: 5/6
KONSYSTENCJA: 6/6
DZIAŁANIE: 5/6
WYDAJNOŚĆ: 5/6
CENA: 4/6

OGÓLNA OCENA: 5/6

Używałyście tego serum? A może znacie inny warty uwagi specyfik?

30 kwi 2013


Zapraszam na włoski deser Tiramisu, który w wolnym tłumaczeniu oznacza unieś mnie, popraw mój nastrój, poderwij mnie. Deser jest prosty i szybki w wykonaniu oraz bajecznie pyszny. Jeden z najsłynniejszych deserów na całym świecie przypadł do gusty również mi, a mój mąż go po prostu uwielbia. 


Z podanych niżej składników wychodzi 5 pucharków lub jedna średniej wielkości szklana forma.



Wykonanie:
Żółtka utrzeć mikserem z cukrem pudrem i cukrem waniliowym do białości (około 7 min). Do kremu dodawać po jednej łyżce serka Mascarpone i miksować, aż dodamy cały serek. Zaparzyć mocną kawę i zostawić do ostygnięcia. Gdy kawa będzie już chłodna dolewamy  Amaretto lub innego alkoholu. Biszkopty zanurzać w kawie połączone z alkoholem i układać w szklanej prostokątnej formie lub w pucharkach. Na warstwie biszkoptów rozsmarować połowę kremu a następnie posypać gorzkim kakao. Ponownie nasączamy biszkopty kawą i układamy na warstwie kremu. Na biszkoptach rozsmarowujemy drugą połowę kremu i posypujemy kakao. Schładzamy w lodówce 4 godziny. Przed podaniem posypujemy tartą gorzką czekoladą. 







Dacie się poderwać? :) 

Buziole :*:*:*
Joanna

28 kwi 2013

Posted by Unknown Posted on 16:27 | 20 comments

Księżniczkowo

Witajcie:)
Dzisiaj post księżniczkowy:):)
Gdy zobaczyłam dwie pary balerinek długo zastanawiałam się które wybrać.....i nie mogłam się zdecydować....jak się domyślacie kupiłam obie pary:):) Są księżniczkowo różowe i bajecznie wygodne:)



Kubek wypatrzyłam przypadkiem w internecie. Uwielbiam porcelanowe kubki firmy Nici ale ten koniecznie musiałam mieć. Sami zobaczcie jaki jest uroczy:)






I na zakończenie zdjęcie futrzastej śpiącej królewny:P


Miłej niedzieli:)
Buziole:*:*

20 kwi 2013

Witam :)
Od jakiegoś czasu zbierałam się ze zmianą szablonu bloga. Wybór szablonów jest ogromny i ciężko wybrać tylko jeden. Najchętniej wybrałabym 7 na każdy dzień tygodnia ale tak niestety się nie da. Wybrałam jeden szablon, a resztą zajął się już mój Mąż. I prośba do od mojego Męża, jeżeli zauważyłybyście jakiś błąd lub macie jakieś sugestie dotyczące nowej szaty dajcie znać w komentarzach. Dziękuję za wszelkie uwagi.

A teraz zapraszam na pokaz pięknego, intensywnego koloru zieleni z firmy Essence nr 54 Trust in Fashion. Nie będę się dzisiaj rozpisywać, ponieważ cechy charakterystyczne lakieru zbliżone do lakierów Essence, o których pisałam w dwóch postach ( Tu i Tu).







PODSUMOWANIE
ZALETY:
- cena,
- nie pozostawia smug,
- błyszczące wykończenie.
WADY:
- średnia trwałość,
- może odbarwiać płytkę,

OCENA:
OPAKOWANIE: 4/6
KONSYSTENCJA: 5/6
TRWAŁOŚĆ: 3/6
WYDAJNOŚĆ: 5/6
ZMYWALNOŚĆ: 4/6
CENA: 5/6

OGÓLNA OCENA: 4,3/6



Miłego weekendu:)