Google+ Facebook Pinterest

27 lut 2013

Witam
Przedstawiam wam dwie pomadki, które uwielbiam, po które często sięgam i na 100% po ich wykończeniu zakupię je ponownie. Są to jedyne dwie pomadki jakie aktualnie posiadam, resztę oddałam, a innych nie kupuję bo te dwie w zupełności mi wystarczają. O kim mowa? 


Jedną bardzo dobrze większość z was zna. Mowa o pomadko-błyszczyku firmy Celia nr 605. Pomadkę możecie kupić w małych osiedlowych sklepikach lub w sklepach internetowych za około 11 złotych. Zachwyca naturalnym kolorem i daje naszym ustom świeży naturalny blask. 


Nie wysusza skóry ust, co więcej nawet ją nawilża. Produkt zamknięty jest w eleganckim złotym opakowaniu z mocnym zamknięciem typu „klik”. Dzięki połączeniu pomadki i błyszczyka bardzo dobrze rozprowadza się na ustach bez nieprzyjemnego efektu klejących ust. Pomadka przepięknie pachnie, nie wiem jak wy ale ja przed każdą aplikacją muszę parę razy niuchnąć…. nuta bajecznych poziomek. Dzięki kremowej i półtransparentnej konsystencji same wybieramy intensywność koloru naszych ust. Ma tylko jedną wadę, którą już dawno jej wybaczyłam, a mianowicie szybko się ściera z ust. Produkt świetny, godny polecenia do przetestowania mimo średniej trwałości. 


Dodatkowo posiadałam pomadko – błyszczyk Celia nr 602, którą kupiłam jako pierwszą, jednak wybrałam niewłaściwy dla mnie odcień ale znalazła już nowego właściciela. Wypróbowałam ją 2 razy i właściwości posiada identyczne co numerek 605. Na zdjęciach widać, iż różnice w odcieniach są niewielkie pomiędzy tymi numerkami. Celia nr 605 wpada bardziej w brzoskwinkę, zaś nr 602 w delikatny, brudny róż. 


Drugą pomadkę znajdziemy w szafie Loreala. Pomadka z serii Color Riche nr 257 ma odcień ładnego różu. Pomadkę możecie kupić w drogeriach typu Rossmann i oczywiście w sklepach internetowych, przy czym w drogeriach zapłacicie około 60 złotych, a w sklepach www już z przesyłką około 30 złotych, a zatem o połowę taniej.  Pomadka dobrze rozprowadza się na ustach, wystarczy jedna aplikacja, co wpływa na jej wydajność. Na ustach daje satynowy efekt z delikatnym blaskiem. Mimo, że nie nawilża ust to usta uraczone tą pomadką wyglądają na zdrowe, nawilżone, zadbane. Nie wysusza ust, jednak może podkreślać suche skórki. Po aplikacji produkt utrzymuje się do 4 godzin, oczywiście wszystko zależy od wielu czynników, m.in. czy spożywamy w tym czasie posiłki, napoje, czy nawet od naszego gadulstwa. 


A to już porównanie trzech kolorów. Mam wrażenie, że Loreal nr 257 jest intensywniejszą siostrą Celi nr 602.


Polecam obie pomadki, chociaż moje usta bezpamiętnie zakochane są w Celi to na wieczór wybieram Loreala. To jeden z nielicznych produktów Loreala jakie lubię.
Popatrzcie na krótkie podsumowanie.


PODSUMOWANIE
 Celia Pomadko-błyszczyk nr 604
ZALETY:
- nawilża skórę ust,
- niska cena,
- piękny zapach,
- kolor naturalnych, zdrowych ust,
- eleganckie opakowanie,
- usta się nie kleją.
WADY:
- słaba trwałość,
- słaba dostępność.
OCENA:

OPAKOWANIE: 6/6
KONSYSTENCJA: 5/6
TRWAŁOŚĆ: 2/6
APLIKACJA: 6/6
WYDAJNOŚĆ: 4/6
CENA: 6/6
NAWILŻENIE: 6/6
OGÓLNA OCENA: 5/6
Loreal Color Riche nr 257
ZALETY:
- usta wyglądają na nawilżone,
- nie wysusza ust,
- piękny zapach,
- dobra pigmentacja
- eleganckie opakowanie,





- usta się nie kleją.
WADY:
-wysoka cena,
- może podkreślać suche skórki,
OCENA:

OPAKOWANIE: 5/6
KONSYSTENCJA: 5/6
TRWAŁOŚĆ: 4/6
APLIKACJA: 5/6
WYDAJNOŚĆ: 5/6
CENA: 4/6
NAWILŻENIE: 4/6
OGÓLNA OCENA: 4,6/6

19 lut 2013

Dobry wieczór :)
Kolejny post z kategorii Mascary. Dzisiaj pod lupę idzie jedna z mascar Loreala, a mianowicie Loreal Double Extension Renewal Serum Inside Extra Black.



Na wstępie powiem tylko, że moja skóra, włosy, ogólnie cała ja nie przepada za produktami firmy Loreal, oczywiście z małymi wyjątkami. Mimo wszystko postanowiłam dać po raz kolejny szansę firmie i przetestowałam jeden z jej tuszy do rzęs.
Cena tuszu w drogerii jest niestety wysoka i wynosi około 60 złotych. Oczywiście taniej można ją wyszukać w internetowych sklepach. Produkt składa się z dwóch osobnych pojemniczków, w których zanurzone są podobne wielkościowo szczoteczki: po jednej stronie mamy tusz do rzęs, a po drugiej stronie serum/bazę. Tusz zgodnie z obietnicą Producenta ma za zadanie wydłużać oraz pogrubiać nasze rzęsy. Zasada jest jedna: należy położyć w pierwszej kolejności serum, a następnie wytuszować rzęsy czarnym tuszem. 



Opakowanie jest dość atrakcyjne, złoto-niebieskie. Szczoteczka zarówno do nakładania tuszu jak i serum jest tradycyjna (nie silikonowa), średniej wielkości i sprawia wrażanie dobrze rozczesującej. Serum ma barwę białą, która już taka pozostaje na rzęsach. Niestety już przy aplikacji serum musimy bardzo uważać aby nie posklejać rzęs.


 Nakładając tusz trudno jest pokryć rzęsy tak aby serum nie przebijało na biało. No cóż efekt widoczny na zdjęciu mówi sam za siebie: rzęsy są może wydłużone ale niestety posklejane. Najlepsza opcja to nałożenie tego tuszu bez serum (ale i tak nie ma efektu wow), w takim razie zakup tego produkt mija się z celem i po prostu wybierzmy inny tusz tej Firmy o podobnej szczoteczce. 



Tusz niestety nie jest zawodnikiem wytrwałym, maskara po około 2 godzinach od nałożenia zaczyna się kruszyć, co nie wygląda zbyt efektownie. Nie kruszy się tylko wtedy gdy przejdziemy się podczas deszczu lub spadającego deszczu….
Cóż mam powiedzieć o trwałości? Nie wykończyłam produktu do końca, gdyż po 2 miesiącach wysechł i nie nadawał się do dalszego stosowania, a z serum zrobiła się istna gęsta zupa.
Ale uwaga jest też i zaleta, a mianowicie jej bezproblemowe usuwanie podczas demakijażu oczu, ale w sumie co się dziwić jak nawet deszcz nam go usunie :P.
Ja zdecydowanie więcej nie sięgnę po tę maskarę!


PODSUMOWANIE
ZALETY:
- estetyczny wygląd,
- demakijaż,
- dostępność.

WADY:
- mała wydajność,
- cena,
- słaba wytrwałość (osypuje się, rozmazuje się),
- skleja rzęsy,
- trudność w aplikacji.


OCENA:         
OPAKOWANIE: 4/6
KONSYSTENCJA: 3/6
SZCZOTECZKA: 3/6
TRWAŁOŚĆ: 1/6
WYDAJNOŚĆ: 1/6
DEMAKIJAŻ: 6/6
CENA: 2/6

OGÓLNA OCENA: 2,9/6


Czy używałyście tego tuszu do rzęs? Jakie jest wasze zdanie?

15 lut 2013

Posted by Joanna Mysza Posted on 17:46 | 19 comments

GlossyBox luty 2013



Dzisiaj kolejne różowe pudełeczko, tym razem specjalne opakowanie ze wglądu na pierwsze urodziny GB.


W GB pomyśleli w tym miesiącu o mnie i o mojej miłości do muffinek. Papilotki pójdą w ruch już niedługo.


A co jeszcze można znaleźć w lutowym pudełeczku? Popatrzcie….
1) TOŁPA - nawilżające serum odprężające (pełny produkt; 37,99 zł / 25 ml)


2) SCOTTISH FINE SOAPS szampon do włosów Arboria (11,90 zł / 40 ml)

 
3) SCOTTISH FINE SOAPS odżywka do włosów Arboria (11,90 zł / 40 ml) 

4) PIERRE RENE, Carnival Nail Polish lakier do paznokci (pełny produkt, 6,99 zł / 10ml) 
Po raz kolejny GB nie dotrzymało słowa odnośnie eksluzywnych kosmetyków.

5) MODEL CO paleta cieni duo (pełny produkt, 80 zł / 2x2,35g)
Cienie z dodatkiem delikatnego, mieniącego się brokatu.

Co sądzicie o nowym pudełeczku? Zadowolone jesteście?