Google+ Facebook Pinterest

6 wrz 2013

Witam

Pogoda się psuje ostatnimi czasy, większość z was pewnie już po wypoczynku i z doładowaniem wraca do codziennych zajęć. Ja dopiero teraz przygotowuję się na swój wyczekiwany urlop, który planuję spędzić w pięknych okolicach Bielska u teściów, oczywiście w towarzystwie męża.
Wracając do tematu ostatnie zrobione zakupy były głównie związane z nadchodzącą jesienią.

Pierwszy produkt, a właściwie zestaw został zakupiony przez moją Mamcie podczas jej pobytu w Anglii. Jest to skoncentrowany preparat do oczyszczania twarzy  Liz Earle, Cleanse & Polish Hot Cloth Cleanser. Nie ukrywam, że czekałam na promocję, która jednak nie pojawiła się przez 1,5 roku. Produkt kosztował około 15 funtów i nie rozumiem dlaczego na polskim allegro kosztuje prawie dwa razy więcej. Zestaw składa się z nieprzemakalnej kosmetyczki, preparatu o pojemności 100 ml oraz dwóch szmatek muślinowych. 



W Lidlu przez przypadek dostały się w moje łapki ocieplane kalosze za 49 złotych. Z gazetki jak później wyczytałam były dostępne trzy warianty kolorystyczne (szaro - bure, czarne i różowo-fioletowe) ale z tego co widziałam w Lidlu to dostępna była tylko ta jedna para. Nie wiem czy tak szybko się rozeszły czy po prostu rzucili na próbę kilka par.



Ostatnio w Emipku znalazłam małe cudo – magnetyczną zakładkę do książek. Wzorów było kilkanaście, mi osobiście podobały się trzy, z czego wybrałam jeden z żartobliwym hasłem: Czytanie jest sexy. 



Ostatni produkt jaki trafił w moje ręce zakupiony został w Rossmannie, gdzie trwała promocja na zestaw zapachowy zielonej herbaty od Elizabeth Arden. Z tego co się orientuję promocja trwa nadal jeśli która z was również lubi ten zapach. Zestaw kosztował 50 złotych i składał się z wody toaletowej (100 ml) oraz balsamu perfumowanego (100 ml).

Nuty zapachowe dla zainteresowanych:
nuta głowy: bergamotka, cytryna, pomarańcza, mięta
nuta serca: rabarbar, jaśmin, nasiona selera, goździk
nuta bazy: mąkla tarniowa, ambra, piżmo.
Zapach bardzo świeży, letni.  Co prawda lato się kończy ale chętnie chociaż zapachem powrócę do niego. 



 U L U B I E Ń C Y     L A T A



A co do ULUBIEŃCÓW LATA to przede wszystkim znalazł się w nich mus brązujący od Chanel oraz złota kredka od Guerlain, których używałam niemal każdego dnia. Recenzję złota od Guerlain mogliście przeczytać tutaj, zaś o Chanel już niedługo i zapewne wasze zdziwienie będzie identycznej jak moje odnośnie jego wydajności. 

Mój zapach wiosny i lata, za którym przepadam już drugi rok to Be Delicious od DKNY. Podoba mi się w nim świeży zapach połączony z delikatną ale ujmującą słodkością. Niestety powoli się kończy i coś mi się wydaję, że w następnym roku powrócę do niego wiosną.
Dla zainteresowanych nuty DKNY Be Delicious:
nuta głowy: grejpfrut, ogórek, magnolia.
nuta serca: jabłko, tuberoza, konwalia, róża, fiołek.
nuta podstawy: biała ambra, drewno sandałowe.

W lecie bardzo często korzystałam z wszelakich mgiełek do twarzy w celu odświeżenia i nawilżenia. Po raz kolejny najlepsza okazała się woda mineralna z La Roche – Posay, o której pisałam w ostatnim denku. W ostatnim GB otrzymałam lawendowo-miętowy spray do twarzy, za który przepadam i stosuję każdego wieczoru po oczyszczeniu twarzy przed nałożeniem kremu. Piękny lawendowy zapach oraz dobre nawilżanie. 
Płyn micelarny z Biodermy, Płyn do mycia twarzy La Roche-Posay oraz krem Pshysiogel to moi ulubieńcy od lat, których zawsze mam pod ręką. O nich napiszę więcej w innym poście.

W lecie wśród lakierów dominował delikatny, pastelowy róż od Inglota – nr 166, który wykończyłam w sierpniu. Lakier miał wszystko czego oczekuję od lakieru: kolor, bardzo dobrą wydajność, dobrą wytrwałość na płytce, a także szybko wysychał po pomalowaniu.

Moje odkrycie tego lata to szampon do włosów Kerastase, który dobrze nawilża włosy oraz nie powoduje ich puszenia. Na pewno jeszcze o nim napiszę.No i na końcu niekosmetycznie:) Książki, tak lubię i czytuje, szczególnie z działu fantasy lub kryminały. W lecie przyznaję nie sięgałam często po książkę ale najbardziej przypadła mi księga druga Siedmiu Królestw zatytułowana „Wygnana królowa”. Jest to lekkie fantasy, które nie zmusza czytelnika do większego wysiłku umysłowego, a zatem czyta się ją niezwykle przyjemnie. W książce przeplatają się dwie historie: bransoleciarza Hana odkrywającego w sobie pokłady mrocznej magii oraz kapryśnej i dziecinnie upartej następczyni tronu Reisy.

Najczęściej słuchany utwór w wakacje to Una mattina Ludovico Einaudi. Piękna, nastrojowa melodia fortepianowa.


A jacy są wasi ulubieńcy lata?

3 wrz 2013

Posted by Unknown Posted on 15:00 | 26 comments

Sierpniowe denko

Witajcie
Zapraszam na sierpniowe zużycia kosmetyków.




Woda termalna La Roche Posey (150 ml) oraz Iwostin (50 ml)
W sierpniu dokończyłam wody termalne, które używałam na okrągło ze względu na upały. Zdecydowanie wolę wodę termalną La Roche Posay niż firmy Iwostin tylko i wyłącznie z powodu rozpylacza. La Roche Posay daje nam delikatną mgiełkę, atomizer firmy Iwostin jest troszkę nie dopracowany, psika zbyt dużym strumieniem wody. Teraz testuję wodę Uriage i jestem bardzo z niej zadowolona.


Krem do ciała z masłem Shea i Kakao Isana 500 ml (10 zł)
Krem został zakupiony zimą w celu natłuszczenia skóry. Niestety gdybym mogła przed zakupem niuchnąć ten produkt to zdecydowanie nie wylądowałby w moim koszyku. Produkt bardzo wydajny ale zapach sztucznego kakao mnie odrzuca. Nawilżenie mniej niż średnie i krótkotrwałe. W opakowaniu znajduje się 500 ml i po wykończeniu około ¼ jako krem, używałam do włosów jako godzinny okład przed ich myciem. Zdecydowanie lepiej się sprawdził niż jako balsam do skóry.


Pomadka Loreal Color Riche nr 257
Recenzja tutaj (klik) 



IWOSTIN Maseczka nawilżająco-odżywcza 50 ml (24 zł)
Jest to moje drugie opakowanie i na pewno kupię trzecie. Nazywam ją maseczką – opatrunkiem ponieważ bardzo dobrze nawilża skórę. Jest również dobrym testerem stanu naszej skóry. Był czas, kiedy kilka sekund po nałożeniu maseczki na twarz po prostu wyparowała – skóra wchłonęła ją tak szybko jak sucha ziemia kropelki wody. W takiej sytuacji stosować ją można na noc jako krem   przez kilka dni. Poprawa stanu nawilżenia skóry murowana. Świetna, polecam.


Cien Żel do higieny intymnej z aloesem 500 ml (3,75 zł)
Tani, nie podrażnia, pięknie pachnie. Niestety zawiera na drugim miejscu SLS. 



Lakier Inglot nr 166 (20 złotych) oraz Essence lakier nadający połysk (coś koło 6 zł z tego co pamiętam)
Oba lakiery miałam bardzo długo i były jedne z moich ulubionych. Inglot nr 166 dawał efekt zdrowych paznokci. Więcej o Inglocie tu a o lakierze Essence tu.


 
PRÓBKI

 
Artego odżywka do włosów 25 ml
Ze względu na dużą ilość włosów odżywka starczyła mi tylko na jeden raz. Produkt ma lekką konsystencję, wspaniale pachnie i świetnie pokrywa wszystkie włosy. Już podczas spłukiwania odżywki z włosów czuć pod palcami ich wygładzenie. Niestety nawilżenie jest słabe.



Charmine Rose Peeling kokosowy do ciała
Peeling z rozdrobnionych łupin kokosa o przepięknym średnio intensywnym zapachu tego orzecha. Po kąpieli ciało jest lekko natłuszczone dzięki czemu możemy darować sobie balsam. Produkt sprawdził się głównie w podróżach kiedy mamy ograniczone miejsce w torbie. Dobry produkt. Niestety na sklepowych półkach go brak i pozostaje jedynie Internet.



Lierac Płyn micelarny 50 ml
Jeden z najgorszych płynów micelarnych jakie miałam. Nie zmywa makijażu a go rozmazuje co wpływa również na jego wydajność. A najgorsze w nim to, że podrażnia skórę wokół oczu. Zapach pozostawia wiele do życzenia. I pomyśleć, że 400 ml kosztuje 67 złotych! Cieszę się, że mogłam przetestować próbkę bo dzięki temu wiem, że nawet nie spojrzę w jego kierunku. 


Stymulujący Peeling Pat&Rub
Fantastyczny peeling, niestety jego pełne opakowanie kosztuje 90 złotych a to zdecydowanie za dużo. Po kąpieli skóra jest wygładzona, nawilżona, natłuszczona i pięknie pachnie cytrusami z nutką rozmarynu. Jak dla mnie mieszanka zapachowa stworzona na wiosnę. 


Używałyście tych produktów? Macie podobne zdanie?


Buziole :*:*:*
Joanna

29 sie 2013

Posted by Unknown Posted on 16:28 | 23 comments

A gdy słońce się wstydzi…

Witajcie:)

Kolejne cudo wypatrzone przez Wędkarza (mojego Tatę)…. nieznane, ciepłe, jasne i to wszystko zamknięte w szklanej buteleczce.


Z firmą tą spotykam się po raz pierwszy. Lakier przyciąga swoim słonecznym kolorem. Nałożony na paznokciach tworzy lekko matową powłokę, za która jednak ja nie przepadam i z tego powodu dodatkowo nakładam lakier nabłyszczający. 



Zupełne krycie osiągnęłam przy drugiej warstwie a podczas aplikacji nie zostawia smug czy bąbelków. Lakier trzyma się dzielnie na pazurkach 3-4 dni. Jedna rzecz jaka mnie zdziwiła to jego usuwanie, które trwa nieco dłużej niż innych lakierów a sam zmywany lakier nieco się ciągnie. 



Mimo tej dziwnej właściwości oraz trwałość lubię ten lakier za jego bardzo szczęśliwy kolor, szczególnie teraz kiedy nasze słońce się wstydzi zasłaniając chmurami.


Buziole :*:*:*
Joanna

27 sie 2013

Posted by Unknown Posted on 17:25 | 20 comments

Złoto od Guerlaina

Witam:)
Firma Guerlain głównie jest znana ze swoich magicznych meteorytów używanych na całym świecie do rozświetlania twarzy. Ja natknęłam się przez przypadek na inny produkt tej firmy, który nawet nie był w moich zakupowych planach. 


Złoty wkład znajduje się w wykręcanym metalowym opakowaniu. Z drugiej strony znajduje się temperówka (odkryłam ją przypadkiem pół roku od zakupu), która sprawdza się w tym celu idealnie. Opakowanie jest cieńsze niż przeciętnej kredki ale mimo to dobrze leży w dłoni podczas aplikacji. Złoty wkład charakteryzuje się średnią miękkością, położony rano w trakcie makijażu trzyma się skóry prawie cały dzień bez konieczności poprawek. Wkład jest bezzapachowy, co było dla mnie zaskoczeniem gdyż produkty Guerlain są perfumowane. Kredkę Guerlain można dostać m.in. w Sephorze za około 120 złotych lub poszukać jej na allegro, gdzie będzie taniej. Mi udało się ją odkupić od znajomej za 20 złotych i myślę, że więcej bym za nią nie dała. Produkt może i warty takiej kwoty ale takie pieniądze wolałabym poświęcić na inny/e kosmetyk/i. 




Kredka ma przepiękną złotą barwę z dodatkiem bardzo drobno zmielonego brokatu, który nie jest nachalny, a w przepiękny, delikatny sposób odbija światło. Aby kolor był widoczny należy przeciągnąć kredkę kilka raz po skórze, co świadczy o średniej pigmentacji. Jednak jak się wydobędzie już ten kolor to kolor jest obłędnie złoty, a w słońcu przepięknie błyszczy (ale nie jak brokat).


Produkt jest idealny dla niebieskiej tęczówki, ponieważ wydobędzie jeszcze bardziej ich kolor ale oprócz tego można ją stosować na dolną powiekę w celu optycznego otworzenia oka i rozświetlenia spojrzenia. 


 
Kredka Guerlain 01 Gold jest bardzo wydajna, zużyłam około połowy złotego wkładu od około 2 lat, gdzie w okresie wiosenno - letnim używam jej niemal codziennie. Produkt pięknie wygląda nawet w prostym makijażu oka jedynie wraz tuszem do rzęs. Kredka godna polecenia szczególnie latem i na większe uroczystości. 

Niestety nie wiem jaki kredka posiada skład bo kupiłam ją bez kartonika.

PODSUMOWANIE
ZALETY:
- przepiękny odcień złota,
- trwałość,
- wydajność,
- łatwa aplikacja.
WADY:
- cena,
- średnia pigmentacja.
OCENA:         
OPAKOWANIE: 6/6
KONSYSTENCJA: 5/6
WYDAJNOŚĆ: 6/6
ZAPACH: 5/6
TRWAŁOŚĆ: 5/6
CENA: 3/6

OGÓLNA OCENA: 5/6

Buziole :*:*:*
Joanna

22 sie 2013


Witajcie
Przedstawiam wam maseczkę, która moim zdaniem jest idealna na ciepłe dni. Przeznaczona jest ona do cery tłustej, trądzikowej, jednak w gorące dni jest świetna do każdego rodzaju skóry ze względu na jej odświeżenie i chłód jaki czujemy na skórze. 


Za 56,7 g maseczki zapłacimy około 13 złotych (już z przesyłką), niestety trzeba zamawiać ją przez Internet ponieważ nie widziałam jej w żadnym kosmetycznym sklepie. 


Produkt ma ciężką konsystencję coś w rodzaju zbitej pasty, a zatem do aplikacji najlepiej posłużą nam własne palce. Rozsmarowany produkt na twarzy daję wspaniałe uczucie chłodu i przepiękny zapach miętowej pasty do zębów. Dla mnie również ważny jest fakt, iż produkt nie jest testowany na zwierzętach.





Skład tak jak lubię, jest krótki i w większości zawiera przydatne dla naszej skóry składniki:

Water - woda

Kaolin (Glinka biała, Glinka porcelanowa) – wypełniacz kosmetyczny pochodzenia naturalnego. Zawiera on w sobie wiele mikroelementów (głównie krzem, glin, żelazo, magnez, cynk i wapń) oraz sole mineralne,

Bentonite (krzemian glinu) – zagęstnik,

Glycerin (Gliceryna ) - wiąże wodę w skórze i ułatwia przenikanie innych substancji do skóry. Jest substancją wchodzącą w skład naturalnego czynnika nawilżającego, sprawia, że skóra jest miękka, elastyczna i gładka,

Zinc Oxide (tlenek cynku, biel cynkowa) - W kosmetykach kolorowych stosowany jako biały pigment i wypełniacz. Stosowany również w kosmetykach do cery tłustej i trądzikowej jako substancja matująca,

Propylene Glycol – nietoksyczny alkohol, który ma wpływa na konsystencję i trwałość kosmetyku. Dzięki niemu substancja czynna przenika w głąb skóry. Posiada również właściwości nawilżające,

Sulfur (siarka) Przy zewnętrznym zastosowaniu siarka działa keratolitycznie (złuszczająco), odkażająco, przeciwłojotokowo i przeciwzaskórnikowo. Oczyszcza pory, poprawia krążenie krwi w skórze. Siarka usuwa również plamy wątrobowe i polekowe, ponadto piegi,

Chromium Oxide Greens – naturalny pigment zielony,

Fragrance (Parfum) – aromat,

Phenoxyethanol (Fenoksyetanol) – konserwant,

Methylparaben – konserwant.



Po zaaplikowaniu na twarz produkt zachowuje się jak typowa maseczka glinkowa (na drugim miejscu składu występuje kaolin) i po 10 – 15 minutach na twarzy mamy zielonkawo – szarą pachnącą świeżością popękaną skorupę. Od nałożenia aż do zmycia zapach mięty się nie ulatnia i przez ten cały czas ją czujemy. 



Usuwanie maseczki z twarzy nie stanowi problemu i z łatwością pozbędziemy się jej za pomocą palców, ja jednak do zmywania maseczek używam gąbeczki koniac, którą również szczerze wam polecam.

Skóra twarzy po usunięciu maseczki wydaje się być oczyszczona jak po peelingu, a przy tym miękka w dotyku, wygładzona, lekko ujędrniona i nawilżona. Ponadto w ciepłe dni daje cudowne ochłodzenie skóry. Uważam, że ta maseczka nadaje się do każdego rodzaju skóry, a dzięki białej glince również do wrażliwej.

Ja jestem zakochana w tej maseczce i kończę już swoje pierwsze opakowanie, które u mnie starczyło na okres dwóch lat. Oczywiście nie będzie to moje ostatnie opakowanie. 

 
Testowałyście? Lubicie ochłodzenie w maseczkach?

Buziaki:*:*:*
Joanna